Jest 5:30. Obudziła mnie piosenka dochodząca z mojego budzika. Dziwię się sama sobie, że wstałam, no ale w końcu był to ostatni dzień w szkole, więc można się poświęcić. Wyłączyłam budzik i postanowiłam zejść na dół, żeby coś zjeść. Nie byłam głodna, ale zrobiłam sobie płatki z mlekiem, zjadłam, później umyłam zęby i zaczęłam ubierać się do szkoły. Nie miałam pojęcia co ubrać, więc zadzwoniłam do Rose, żeby do mnie przyszła i pomogła wybrać mi ubranie.
Rose: -Cześć Niki, jesteś już gotowa? ~ Rose jak zwykle wstała wcześnie.
Nicol: -Chyba żartujesz, dopiero wstałam. ~ Powiedziałam niewyraźnie.
Rose: -Co? Ja się już maluję. Zaraz u ciebie będę.
Nicol: -Ok... właśnie o to mi chodziło. ~ Wiedziałam, że przyjdzie.
Rose: -Zaraz będę paa. ~ Pewnie zjawi się za 2 min. , ponieważ mieszka 2 domy dalej ode mnie.
Nicol: -Czekam...paa.
Rzuciłam komórkę na łóżko i poszłam do łazienki, pomalowałam maskarą rzęsy, a na twarz nałożyłam trochę pudru, żeby zakryć niedoskonałości. Kiedy skończyłam do drzwi zadzwonił dzwonek. Zbiegłam, żeby otworzyć. To była Rose.
Nicol: -No w końcu jesteś. ~ złapałam ją za rękę i wciągnęłam do środka.
Rose: -Jejku, ty jeszcze nie ubrana, mamy pół godziny, w przeciwnym razie nie zdążymy. ~ mówiła lekko zdyszana.
Nicol: -Dobra, uspokój się. Pomóż wybrać mi ubranie i idziemy. ~ Rose jak zwykle wyglądała świetnie, nie miałam tyle ubrań co ona, ale nie narzekałam.
Rose: -Ok. To szybko chodźmy do twojego pokoju. ~ Pchnęła mnie w stronę schodów.
Doszłyśmy do pokoju. Z wyborem ubrania poszło nam dość szybko. Ubrałam to:
A Rose miała na sobie to:
Rose jeszcze tylko wyprostowała sobie u mnie włosy, ja na szczęście nie muszę tego robić, ponieważ mam proste włosy. Kiedy byłyśmy już gotowe, wyszłyśmy z domu. Po drodze spotkałyśmy moją mamę. Wczoraj pokłóciłyśmy się, więc nie przywitałam się z nią. Rose powiedziała jej tylko "dzień dobry" i poszłyśmy dalej.
Rose: -Dalej nie odzywasz się do mamy? ~ Spojrzała na mnie.
Nicol: -Tak, po prostu nie poznaję jej odkąd nie ma z nami taty...
Rose: -Spróbuj ją zrozumieć, na pewno jest jej ciężko.
Nicol: -Nie usprawiedliwiaj jej. Ja też straciłam bliską osobę. ~ Nie chciałam już o tym mówić.
Rose: -Dobra, to miał być miły dzień, w końcu to ostatni dzień szkoły. ~ Próbowała poprawić mi humor.
Nicol: -Masz rację...Jeszcze tylko ten głupi apel i koniec tą budą. ~ Uśmiechnęłam się. W końcu miały zacząć się wakacje.
Apel trwał około 2 godzin, po zakończeniu poszłyśmy do domu Rose.
---------------------
Nareszcie ! Skończyłyśmy pierwszy rozdział.
Mamy nadzieje, że wam się spodoba.
Piszcie w komentarzach co sądzicie o naszym blogu i czy warto dalej go pisać?!.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz