Weszłyśmy do domu Rose, jej mama właśnie przygotowywała obiad. Strasznie lubię jej mamę, zawsze traktowała nie jak członka rodziny. Szkoda, że moja mama nie jest taka jak pani Miranda.
p.Miranda: -Cześć dziewczyny...umyjcie ręce, zaraz będzie obiad.
Nicol: -Dzień dobry, miło panią widzieć.
Rose: -Cześć mamo. Jestem strasznie głodna. Mam nadzieję, że zrobiłaś coś dobrego. ~ Uśmiechnęła się.
Poszłyśmy umyć ręce, a kiedy wróciłyśmy, obiad leżał już na stole.Przy nim już siedziały Viki i p. Miranda.
p.Miranda: -No na co czekacie, siadajcie do stołu, póki jedzenie jest ciepłe.
Usiadłyśmy przy stole. Obiad był naprawdę pyszny. Patrzyłam na Rose, chciałam zacząć się śmiać, kiedy widziałam jak szybko je.
Rose: -Co się tak gapisz? ~ Spytała z pełną byzią.
Nicol: -Nic, nic, po prostu zabawnie wyglądasz.
p.Miranda: - Nicol powiedz mi, co słychać u twojej mamy, dawno jej nie widziałam? ~ Zapytała patrząc się mi prosto w oczy.
Nicol: -Chyba dobrze..yyy...to znaczy tak na pewno dobrze.
p.Miranda: -Na pewno...?
Rose: -Mamo przestań, nie rozmawia się przy jedzeniu. ~ Na szczęście Rose uratowała mnie od odpowiedzi.
Kiedy skończyłyśmy jeść, posprzątałyśmy za sobą i poszłyśmy do pokoju Rose. Zamknęła drzwi i usiadła ze mną na łóżku.
Rose: -Przepraszam Cię za mamę.
Nicol: -Spoko, to tylko zwykłe.
Rose: -Wiem, ale nie chciałam, żebyś czuła się niezręcznie.
Nicol: -Dzięki.
Nagle drzwi do pokoju się otworzyły. To była Viki.
Vicki: -Hej, nie wiecie czego się dowiedziałam! One Direction niedługo będzie miało koncert w Londynie! Chciałabym tam być.
Rose: -A ty znów o tym głupim zespole. Idź lepiej się czymś zajmij.
Nicol: -No właśnie, to głupie kochać kogoś, kogo nie znamy.
Vicki: -No, ale wy się nie znacie. Oni są tacy piękni i zabawni. Po prostu ideały. Wy możecie tylko pomarzyć o kimś takim jak oni.
Rose: -Spadaj stąd. Nie chcemy tego słuchać.
Nicol: -Wasza strata. ~ Wyszła trzaskając drzwiami.
Nicol: -Ona na prawdę ich lubi.
Rose: -Tak, wiem mówi mi o tym 24 godziny na dobę. ~ Uśmiechnęła się.
Nicol: -He, He....Dobra ja muszę już iść, spotkamy się jutro.
Rose: -Ok. Odprowadzę Cię do bramy.
Wychodząc z domu przyjaciółki, pożegnałam się z jej mamą i szybko się ubrałam. Kiedy byłyśmy już koło bramy, Rose złapała mnie za ramię.
Rose: -Zaczekaj. Jeszcze raz przepraszam Cię za mamę. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Nicol: -No sama nie wiem... ~Przytuliłam przyjaciółkę i poszłam w stronę domu.
Dochodząc do domu, zauważyłam mamę, która robiła coś w ogródku. Nie chciałam się odzywać, by nie zaczynać kolejnej kłótni, ale chciałam by było tak jak dawniej, stojąc obok niej wykrztusiłam z siebie:.
Nicol: -Cześć, może Ci pomóc??
Mama: -Cześć?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Stoję od rana przy garach, żeby Ci coś ugotować, a ty nawet nie raczysz zjawić się w domu.
Nicol: -Nie krzycz na mnie! Przecież mówiłam Ci wczoraj, że zjem u Rose. Odkąd taty nie ma z nami, zachowujesz się jakby każdy był twoim wrogiem.
Mama: -Nie mów tak! Skoro Ci tak przeszkadzam, wyprowadź się. Może będzie nam lepiej bez ciebie i tych kłótni. ~ Krzyczała ze łzami w oczach.
Nicol: - Nienawidzę Cię !!! ~ Pobiegłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać płakać. Leżałam z głową wbitą w poduszkę i nie mogłam uwierzyć, że moja właśnie mama mogła mi powiedzieć coś takiego.
Wyciągnęłam z portwela zdjęcie taty i mówiłam do zdjęcia : "Szkoda, że nie ma cię z nami. Wtedy wszystko było by inaczej." Otarłam łzy, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Wzięłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Ponieważ moja mama nie zarabiała zbyt dużo, zawsze musiałam być oszczędna. Wyciągnęłam wszystkie moje oszczędności i zaczęłam liczyć. Ucieszyłam się widząc, że wystarczy mi na bilet w moje wymarzone miejsce. Do Londynu. Szybko złapałam za komórkę i zadzwoniłam do Rose.
Rose: -Cześć, stało się coś?
Nicol: -Tak....Potrzebna mi twoja szybka decyzja. Wyjeżdżam do Londynu, jedziesz ze mną??
Rose: -Ale jak to? Kiedy? ~ Pytała zdziwiona.
Nicol: -Za 2 godziny mamy ostatni samolot. Zdążysz?
Rose: -Jasne. Poinformuję tylko mamę. Ale co cię skłoniło do takiej decyzji?
Nicol: -Pogadamy o tym później. Zaraz u ciebie będę i pomogę Ci w pakowaniu.
Rose: -Ok czekam.
Ubrałam się i zbiegłam na dół z walizką. Wychodząc z domu poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
Mama: -Co robisz? Gdzie ty się wybierasz? Nie wyjeżdżaj, ja nie myślałam tak naprawdę.
Nicol: -Wyjeżdżam do Londynu. Może tak nie myślałaś, ale to powiedziałaś. ~ Szybko wybiegłam z domu.
Szłam bardzo szybko, nie obracając się za siebie. Wbiegłam do domu Rose i szybko zaczęłam ją pakować. Pani Miranda nie miała nic przeciwko naszemu wyjazdowi. Kiedy wychodziłyśmy, dała pieniądze Rose, pożegnała nas i uściskała ze łzami w oczach.
p.Miranda: -Nie zapomnijcie zadzwonić kiedy dojedziecie. Do zobaczenia kochane.
Rose: -Dobrze mamo, nie martw się. Kocham Cię. Paaa.
Nicol: -Do widzenia, nie zapomnimy o pani...
Na szczęście zdążyłyśmy na lotnisko. Szybko wsiadłyśmy, nie minęło 10 minut, a byłyśmy już w powietrzu. Lecąc samolotem opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce. Ona nie odezwała się, tylko przytuliła mnie, wtedy wiedziałam, że mnie rozumie.
Większość podróży przespałam. Obudziła mnie Rose krzycząca:
Rose: -Już jesteśmy!!!. Dasz wiarę, że nasze marzenie się spełniło, jesteśmy w Londynie.!
Samolot wylądował.
-------------------------
Już drugi rozdział. Mamy nadzieję, że jest lepszy od pierwszego.
Piszcie w komentarzach czy wam się podoba i czy warto dalej pisać <3


Zapowiada się super, wiec czekam na nn ! <3
OdpowiedzUsuńonlyyouharrystyles.blogspot.com
super rozdział <3 czekam na next :) ;*
OdpowiedzUsuń