Łączna liczba wyświetleń

sobota, 16 marca 2013

Szybka decyzja

Weszłyśmy do domu Rose, jej mama właśnie przygotowywała obiad. Strasznie lubię jej mamę, zawsze traktowała nie jak członka rodziny. Szkoda, że moja mama nie jest taka jak pani Miranda.
p.Miranda: -Cześć dziewczyny...umyjcie ręce, zaraz będzie obiad.
Nicol: -Dzień dobry, miło panią widzieć.
Rose: -Cześć mamo. Jestem strasznie głodna. Mam nadzieję, że zrobiłaś coś dobrego. ~ Uśmiechnęła się.
Poszłyśmy umyć ręce, a kiedy wróciłyśmy, obiad leżał już na stole.Przy nim już siedziały Viki i p. Miranda.
p.Miranda: -No na co czekacie, siadajcie do stołu, póki jedzenie jest ciepłe.
Usiadłyśmy przy stole. Obiad był naprawdę pyszny. Patrzyłam na Rose, chciałam zacząć się śmiać, kiedy widziałam jak szybko je.
Rose: -Co się tak gapisz? ~ Spytała z pełną byzią.
Nicol: -Nic, nic, po prostu zabawnie wyglądasz.
p.Miranda: - Nicol powiedz mi, co słychać u twojej mamy, dawno jej nie widziałam? ~ Zapytała patrząc się mi prosto w oczy.
Nicol: -Chyba dobrze..yyy...to znaczy tak na pewno dobrze.
p.Miranda: -Na pewno...?
Rose: -Mamo przestań, nie rozmawia się przy jedzeniu. ~ Na szczęście Rose uratowała mnie od odpowiedzi.
Kiedy skończyłyśmy jeść, posprzątałyśmy za sobą i poszłyśmy do pokoju Rose. Zamknęła drzwi i usiadła ze mną na łóżku.
Rose: -Przepraszam Cię za mamę.
Nicol: -Spoko, to tylko zwykłe.
Rose: -Wiem, ale nie chciałam, żebyś czuła się niezręcznie.
Nicol: -Dzięki.
Nagle drzwi do pokoju się otworzyły. To była Viki.
Vicki: -Hej, nie wiecie czego się dowiedziałam! One Direction niedługo będzie miało koncert w Londynie! Chciałabym tam być.
Rose: -A ty znów o tym głupim zespole. Idź lepiej się czymś zajmij.
Nicol: -No właśnie, to głupie kochać kogoś, kogo nie znamy.
Vicki: -No, ale wy się nie znacie. Oni są tacy piękni i zabawni. Po prostu ideały. Wy możecie tylko pomarzyć o kimś takim jak oni.
Rose: -Spadaj stąd. Nie chcemy tego słuchać.
Nicol: -Wasza strata. ~ Wyszła trzaskając drzwiami.
Nicol: -Ona na prawdę ich lubi.
Rose: -Tak, wiem mówi mi o tym 24 godziny na dobę. ~ Uśmiechnęła się.
Nicol: -He, He....Dobra ja muszę już iść, spotkamy się jutro.
Rose: -Ok. Odprowadzę Cię do bramy.
Wychodząc z domu przyjaciółki, pożegnałam się z jej mamą i szybko się ubrałam. Kiedy byłyśmy już koło bramy, Rose złapała mnie za ramię.
Rose: -Zaczekaj. Jeszcze raz przepraszam Cię za mamę. Nie martw się, wszystko będzie dobrze.
Nicol: -No sama nie wiem... ~Przytuliłam przyjaciółkę i poszłam w stronę domu.
Dochodząc do domu, zauważyłam mamę, która robiła coś w ogródku. Nie chciałam się odzywać, by nie zaczynać kolejnej kłótni, ale chciałam by było tak jak dawniej, stojąc obok niej wykrztusiłam z siebie:.
Nicol: -Cześć, może Ci pomóc??
Mama: -Cześć?! Tylko tyle masz mi do powiedzenia?! Stoję od rana przy garach, żeby Ci coś ugotować, a ty nawet nie raczysz zjawić się w domu.
Nicol: -Nie krzycz na mnie! Przecież mówiłam Ci wczoraj, że zjem u Rose. Odkąd taty nie ma z nami, zachowujesz się jakby każdy był twoim wrogiem.
Mama: -Nie mów tak! Skoro Ci tak przeszkadzam, wyprowadź się. Może będzie nam lepiej bez ciebie i tych kłótni. ~ Krzyczała ze łzami w oczach.
Nicol: - Nienawidzę Cię !!! ~ Pobiegłam do swojego pokoju. Nie mogłam przestać płakać. Leżałam z głową wbitą w poduszkę i nie mogłam uwierzyć, że moja właśnie mama mogła mi powiedzieć coś takiego.
Wyciągnęłam z portwela zdjęcie taty i mówiłam do zdjęcia : "Szkoda, że nie ma cię z nami. Wtedy wszystko było by inaczej." Otarłam łzy, wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Wzięłam wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy. Ponieważ moja mama nie zarabiała zbyt dużo, zawsze musiałam być oszczędna. Wyciągnęłam wszystkie moje oszczędności i zaczęłam liczyć. Ucieszyłam się widząc, że wystarczy mi na bilet w moje wymarzone miejsce. Do Londynu. Szybko złapałam za komórkę i zadzwoniłam do Rose.
Rose: -Cześć, stało się coś?
Nicol: -Tak....Potrzebna mi twoja szybka decyzja. Wyjeżdżam do Londynu, jedziesz ze mną??
Rose: -Ale jak to? Kiedy? ~ Pytała zdziwiona.
Nicol: -Za 2 godziny mamy ostatni samolot. Zdążysz?
Rose: -Jasne. Poinformuję tylko mamę. Ale co cię skłoniło do takiej decyzji?
Nicol: -Pogadamy o tym później. Zaraz u ciebie będę i pomogę Ci w pakowaniu.
Rose: -Ok czekam.
Ubrałam się i zbiegłam na dół z walizką. Wychodząc z domu poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
Mama: -Co robisz? Gdzie ty się wybierasz? Nie wyjeżdżaj, ja nie myślałam tak naprawdę.
Nicol: -Wyjeżdżam do Londynu. Może tak nie myślałaś, ale to powiedziałaś. ~ Szybko wybiegłam z domu.
Szłam bardzo szybko, nie obracając się za siebie. Wbiegłam do domu Rose i szybko zaczęłam ją pakować. Pani Miranda nie miała nic przeciwko naszemu wyjazdowi. Kiedy wychodziłyśmy, dała pieniądze Rose, pożegnała nas i uściskała ze łzami w oczach.
p.Miranda: -Nie zapomnijcie zadzwonić kiedy dojedziecie. Do zobaczenia kochane.
Rose: -Dobrze mamo, nie martw się. Kocham  Cię. Paaa.
Nicol: -Do widzenia, nie zapomnimy o pani...
Na szczęście zdążyłyśmy na lotnisko. Szybko wsiadłyśmy, nie minęło 10 minut, a byłyśmy już w powietrzu. Lecąc samolotem opowiedziałam o wszystkim przyjaciółce. Ona nie odezwała się, tylko przytuliła mnie, wtedy wiedziałam, że mnie rozumie.
Większość podróży przespałam. Obudziła mnie Rose krzycząca:
Rose: -Już jesteśmy!!!. Dasz wiarę, że nasze marzenie się spełniło, jesteśmy w Londynie.!
Samolot wylądował.

-------------------------
Już drugi rozdział. Mamy nadzieję, że jest lepszy od pierwszego. 
Piszcie w komentarzach czy wam się podoba i czy warto dalej pisać <3


2 komentarze:

  1. Zapowiada się super, wiec czekam na nn ! <3


    onlyyouharrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział <3 czekam na next :) ;*

    OdpowiedzUsuń